Jak KGS obniżyła cenę za buraki – czyli umowa ważna tylko dla jednej ze stron!
Duże poruszenie wśród plantatorów wywołała decyzja Krajowej Grupy Spożywczej, dotycząca rozliczenia buraków nadwyżkowych. Największe kontrowersje budzi fakt, że jednostronnie zostały naruszone pierwotne zapisy umów kontraktacyjnych.
Otóż 13 lutego 2026 roku Zarząd KGS S.A. przedstawił Związkowi Plantatorów Buraka Cukrowego nowe warunki kontraktacji buraków cukrowych na kampanię 2026 roku. A konkretnie to postanowił, że zamiast uzgodnionych wcześniej 80 zł/t netto buraków nadwyżkowych będzie płacić tylko 40 zł/t netto.
Oczywiście związek nie przystał na taką „propozycję” argumentując, że jest to jawne pogwałcenie reguł. Bowiem 20 października 2025 roku, związkowcy uzgodnili z zarządem KGS wszystkie warunki kontraktacji – w tym cenę za buraki nadwyżkowe w cenie 80 zł/t netto.
Dlaczego decyzja wywołała tak duże emocje?
Plantatorzy planują produkcję buraka cukrowego z dużym wyprzedzeniem, opierając kalkulacje kosztów i potencjalnych zysków na zapisach umowy kontraktacyjnej. W sytuacji, gdy cena określona w umowie wynosiła 80 zł/t, wielu rolników podejmowało decyzje produkcyjne zakładając właśnie taki poziom wynagrodzenia za nadwyżki.
Obniżenie ceny do 40 zł/t netto oznacza więc nie tylko niższy dochód, ale także zachwianie stabilności planowania gospodarstwa. Dla części producentów to zmiana, która może przesądzić o opłacalności całej technologii uprawy.
Ekonomiczne skutki obniżki ceny buraków nadwyżkowych
Produkcja buraka cukrowego należy do najbardziej kapitałochłonnych upraw polowych. Wysokie koszty:
- nawożenia mineralnego
- ochrony herbicydowej i fungicydowej
- materiału siewnego
- paliwa i usług rolniczych
sprawiają, że każda zmiana ceny skupu ma ogromne znaczenie dla wyniku finansowego gospodarstwa.
Przy założonej w umowie cenie 80 zł/t wielu producentów było w stanie uwzględnić produkcję nadwyżkową w rachunku ekonomicznym. Po obniżeniu stawki do 40 zł/t w wielu przypadkach oznacza to sprzedaż poniżej kosztów wytworzenia.

A gdzie formalna strona umowy?
O ekonomicznych skutkach zmiany umowy dla rolników było powyżej. A teraz przejdźmy do analizy formalno-prawnej. Rolnicy podpisali – jeszcze raz: PODPISALI umowę z Cukrownią. Po kilku miesiącach okazało się, że owszem – oni podpisali, ale umowa nie jest ważna! Jak to się stało? Cóż, druga strona, czyli dyrektorzy regionalni jej nie podpisali.
Sęk w tym, że plantatorom KGS wydawało się, że jeśli oni podpisali umowę, podsuniętą im przez przedstawiciela Cukrowni, to skutecznie zawarli umowę. To efekt swoistego myślenia, że skoro my jesteśmy uczciwi to nasz kontrahent również. A nie zawsze tak jest i trzeba to brać pod uwagę.
Już kiedyś tak było
Taka praktyka, kiedy rolnik podpisuje umowę a druga strona daje tylko do zrozumienia, że też podpisuje, była stosowana od dawna. Tyle, że jeśli dużemu kontrahentowi ostatecznie (czyli w czasie realizacji umowy, czyt. zakupu produktów od rolnika) wszystko „grało” od strony ekonomicznej, to nawet tego nie byliśmy świadomi.
Trzeba tu przypomnieć historię z lat 90-tych ubiegłego wieku, kiedy to w czasie żniw, wielu rolników dowiedziało się, ze nie ma gdzie sprzedać rzepaku, bo nie mają umowy kontraktacyjnej. Jak to nie mam umowy? – zdziwił się niejeden plantator. Przecież przyjechał do mnie przedstawiciel Zakładów Tłuszczowych. W domu, na stole w kuchni ja się podpisałem, on się podpisał w imieniu Zakładów Tłuszczowych – więc jak nie mam umowy?!
Ano tak, że rolnik się podpisał, przedstawiciel się podpisał ale dyrektor się nie podpisał. Coś co wydawało się formalnością, czyli to, że po podpisaniu przez nas umowy kontraktacyjnej, będzie ona z automatu podpisana przez dyrekcję, okazało się taktyczną zagrywką.
Zakłady Tłuszczowe w owym czasie dokonały zakupu rzepaku, po korzystnych cenach na Węgrzech. Mając zapewniony tańszy surowiec zrezygnowały z części krajowych dostawców. Mogły to zrobić zupełnie bezkarnie, bo z prawnego punktu widzenia nie były związane umową z plantatorami. A, że rolnicy myśleli przez cały rok, że mają umowę – to już „insza inszość”.
Jak zapobiec takim praktykom?
Odpowiedź jest jedna. Rolnicy powinni wpłynąć na swoich przedstawicieli (związkowców branżowych, związki zawodowe rolnicze, partie przyznające się do wsi), żeby ustalić jasne zasady.
Jeśli przyjeżdża do mnie – rolnika, przedstawiciel jakiejkolwiek firmy i podpisujemy umowę to jest ona ważna, bo przecież przedstawiciel nie jest chyba przypadkowym człowiekiem?
Na wszelki wypadek, gdyby jednak jakiś dowcipniś grasował po wsi, powinna być zasada, że w ciągu tygodnia (dwóch) rolnik otrzymuje potwierdzenie z firmy, że umowa jest ważna.
-
Brak komentarzy.
- Wszystkie kategorie
- Skup innych nasion
- Skup zboża
- Skup ziemniaków
- Skup mleka
- Skup buraków
- Skup tytoniu
- Skup warzyw
- Skup owoców
- ...
